W debacie publicznej na temat wykorzystywania seksualnego małoletniego przez niektórych duchownych bardzo często – i słusznie – powraca wątek praw przysługujących osobom pokrzywdzonym. Na plan pierwszy wysuwa się fakt, że w postępowaniu kościelnym pokrzywdzony nie jest traktowany jako strona – poza zgłoszeniem faktu wykorzystania nie ma później np. wglądu w materiały dochodzenia.
Być może z tego właśnie powodu powstaje przekonanie, że poszkodowany pozbawiony jest jakichkolwiek praw. Nie jest to jednak prawdą, bo pewne prawa jednak poszkodowanym przysługują. Nie są one jednak skatalogowane w jednym miejscu i trzeba ich szukać w co najmniej sześciu dokumentach, w których podnoszone są sprawy wykorzystywania. Prawdopodobnie jest to kolejna przyczyna, dla której powszechnie uważa się, że poszkodowanemu żadne prawo nie przysługuje. Wydaje się, że dla przejrzystości procesów Kościół winien tę sprawę uregulować. Zanim się to jednak stanie, trochę wody w Tybrze i Wiśle upłynie.
Jednym z praw osoby poszkodowanej jest prawo do informacji…
View Cache